Oburzona jak
również roztrzęsiona Kunegunda, zaraz po tym jak przywaliła Mieszkowi w pysk
czymś bardzo ciężkim oraz zabrała się i poszła, wykonała telefon do swojej
przyjaciółki Elwiry z lokami. Czuła, że musi z nią porozmawiać, azaliż gdyż
Elwira zawsze wiedziała, co odpowiedzieć, jak się do niej mówiło:
- Elwiro, czy możemy się gdzieś spotkać za 15
minut? – rzekła Kunegunda, gdy tylko usłyszała głos Elwiry z lokami – Sprawa jest
niecierpiąca zwłoki, a może i cierpiąca, jednakowoż bardzo pilna.
- Ależ oczywiście! – odparła Elwira z lokami,
gdyż na Elwirę z lokami zawsze można było liczyć – Będę czekać gdzieś za 15
minut.
Tak jak się
umówiły, dziewczęta spotkały się gdzieś po 15 minutach. Kunegunda była wciąż
roztrzęsiona, Elwira wciąż miała loki. Sytuacja wymagała ciężkich dział, azaliż
gdyż była trudna i ciężka, więc dziewczęta zakupiły butelkę owocowej nalewki o
tajemniczej nazwie Makarena. Kunegundzie
było smutno oraz niewesoło, więc spuściła głowę. Elwira natychmiast postanowiła
interweniować:
- Podnieś głowę – nakazała zdecydowanie – Jak
chcesz pić nalewkę z opuszczoną głową?
Kunegunda
posłusznie podniosła głowę, azaliż gdyż Elwira była dla niej autorytetem, po
czym wzięła łyk nalewki owocowej o tajemniczej nazwie Makarena, aż wreszcie
rzekła z powagą:
- On złapał mnie dziś za pierś, więc
przywaliłam mu w pysk czymś bardzo ciężkim.
- Ale kto??? – Elwira nie była pewna o kogo
chodzi.
- No on – naprowadziła ją Kunegunda.
- No co Ty? On?!
- Tak, on – Kunegunda zatrzymała wzrok w
jednym punkcie, na wysokości kosza na psie odchody oraz poprawiła włos, po czym
ponownie wzięła łyk nalewki.
- Otóż on złapał mnie za pierś – powtórzyła,
ażeby mieć pewność, że Elwira zrozumiała.
- I co? – Elwira postanowiła drążyć temat,
gdyż uważała, iż temat musi być dobrze wydrążony - Źle Cię złapał za tę pierś, że przywaliłaś mu
w pysk czymś bardzo ciężkim?
- Dobrze mnie złapał – ku zaskoczeniu swemu
własnemu oraz prywatnemu, Kunegunda przyznała, iż chwyt Mieszka był całkiem
przyjemny – Ku memu zaskoczeniu przyznaję, iż dobrze mnie złapał. Jednakowoż
przywaliłam mu w pysk czymś bardzo ciężkim i chyba teraz będzie obrażony oraz
już nigdy nie przyjdzie, ażeby wykonać kolejny chwyt, gdyż będzie się bał, iż
znowu przywalę mu w pysk czymś bardzo ciężkim.
- No co Ty – Elwira okazała się być osobą
wyjątkowo obeznaną w temacie – Jak będzie chciał wykonać kolejny chwyt, nie będzie
się bał, że przywalisz mu w pysk czymś bardzo ciężkim. Jest ryzyko, jest
zabawa. Jednakowoż.
- Co Ty gadasz – Kunegunda okazała się osobą
pozbawioną entuzjazmu – Na bank przeklina mnie teraz w duchu, patrzy w lustro
na swą obitą twarz oraz myśli sobie „Zobacz dziwko, co narobiłaś, okropnie mi
pysk obiłaś.”
- Hmmm…to może go przeproś?
- Ale jak? – dopytała Kunegunda, gdyż nie
bardzo wiedziała, jak mogłaby przeprosić Mieszka tak, ażeby jej wybaczył oraz
wykonał kolejny chwyt – Jak mam to zrobić?
Elwira
zastanowiła się chwilę, podrapała się po loku prawym, przeczesała lewy oraz
rzekła w olśnieniu:
- Wiem! Jest taka piosenka „Dałn on maj nis”.
Trzeba uklęknąć i on wtedy wybaczy.
- On jest ateistą. Nie będę przed nim klękać
– odparła zrezygnowana Kunegunda i przeczesała włos myśląc „Ojojoj.”
- To może go nie przepraszaj, tylko nie wal
mu już w pysk czymś bardzo ciężkim?
- Ale jak mam mu nie walić w pysk czymś
bardzo ciężkim, jak on jest na mnie obrażony? – zapytała przygnębiona oraz
zrezygnowana Kunegunda, a także - po pomyśleniu „ojojoj” – wzięła łyk nalewki.
Nagle usłyszała tajemniczy głos za sobą w okolicach pleców:
- Za spożycie w miejscu publicznym będzie
kochanieńka mandacik w wysokiej wysokości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz