poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Odcinek 8. Dałn on maj nis



Oburzona jak również roztrzęsiona Kunegunda, zaraz po tym jak przywaliła Mieszkowi w pysk czymś bardzo ciężkim oraz zabrała się i poszła, wykonała telefon do swojej przyjaciółki Elwiry z lokami. Czuła, że musi z nią porozmawiać, azaliż gdyż Elwira zawsze wiedziała, co odpowiedzieć, jak się do niej mówiło:
-    Elwiro, czy możemy się gdzieś spotkać za 15 minut? – rzekła Kunegunda, gdy tylko usłyszała głos Elwiry z lokami – Sprawa jest niecierpiąca zwłoki, a może i cierpiąca, jednakowoż bardzo pilna.
-    Ależ oczywiście! – odparła Elwira z lokami, gdyż na Elwirę z lokami zawsze można było liczyć – Będę czekać gdzieś za 15 minut.
Tak jak się umówiły, dziewczęta spotkały się gdzieś po 15 minutach. Kunegunda była wciąż roztrzęsiona, Elwira wciąż miała loki. Sytuacja wymagała ciężkich dział, azaliż gdyż była trudna i ciężka, więc dziewczęta zakupiły butelkę owocowej nalewki o tajemniczej nazwie Makarena.  Kunegundzie było smutno oraz niewesoło, więc spuściła głowę. Elwira natychmiast postanowiła interweniować:
-    Podnieś głowę – nakazała zdecydowanie – Jak chcesz pić nalewkę z opuszczoną głową?
Kunegunda posłusznie podniosła głowę, azaliż gdyż Elwira była dla niej autorytetem, po czym wzięła łyk nalewki owocowej o tajemniczej nazwie Makarena, aż wreszcie rzekła z powagą:
-   On złapał mnie dziś za pierś, więc przywaliłam mu w pysk czymś bardzo ciężkim.
-   Ale kto??? – Elwira nie była pewna o kogo chodzi.
-   No on – naprowadziła ją Kunegunda.
-    No co Ty? On?!
-    Tak, on – Kunegunda zatrzymała wzrok w jednym punkcie, na wysokości kosza na psie odchody oraz poprawiła włos, po czym ponownie wzięła łyk nalewki.
-    Otóż on złapał mnie za pierś – powtórzyła, ażeby mieć pewność, że Elwira zrozumiała.
-    I co? – Elwira postanowiła drążyć temat, gdyż uważała, iż temat musi być dobrze wydrążony -  Źle Cię złapał za tę pierś, że przywaliłaś mu w pysk czymś bardzo ciężkim?
-   Dobrze mnie złapał – ku zaskoczeniu swemu własnemu oraz prywatnemu, Kunegunda przyznała, iż chwyt Mieszka był całkiem przyjemny – Ku memu zaskoczeniu przyznaję, iż dobrze mnie złapał. Jednakowoż przywaliłam mu w pysk czymś bardzo ciężkim i chyba teraz będzie obrażony oraz już nigdy nie przyjdzie, ażeby wykonać kolejny chwyt, gdyż będzie się bał, iż znowu przywalę mu w pysk czymś bardzo ciężkim.
-   No co Ty – Elwira okazała się być osobą wyjątkowo obeznaną w temacie – Jak będzie chciał wykonać kolejny chwyt, nie będzie się bał, że przywalisz mu w pysk czymś bardzo ciężkim. Jest ryzyko, jest zabawa. Jednakowoż.
-    Co Ty gadasz – Kunegunda okazała się osobą pozbawioną entuzjazmu – Na bank przeklina mnie teraz w duchu, patrzy w lustro na swą obitą twarz oraz myśli sobie „Zobacz dziwko, co narobiłaś, okropnie mi pysk obiłaś.”
-    Hmmm…to może go przeproś?
-    Ale jak? – dopytała Kunegunda, gdyż nie bardzo wiedziała, jak mogłaby przeprosić Mieszka tak, ażeby jej wybaczył oraz wykonał kolejny chwyt – Jak mam to zrobić?
Elwira zastanowiła się chwilę, podrapała się po loku prawym, przeczesała lewy oraz rzekła w olśnieniu:
-   Wiem! Jest taka piosenka „Dałn on maj nis”. Trzeba uklęknąć i on wtedy wybaczy.
-     On jest ateistą. Nie będę przed nim klękać – odparła zrezygnowana Kunegunda i przeczesała włos myśląc „Ojojoj.”
-    To może go nie przepraszaj, tylko nie wal mu już w pysk czymś bardzo ciężkim?
-    Ale jak mam mu nie walić w pysk czymś bardzo ciężkim, jak on jest na mnie obrażony? – zapytała przygnębiona oraz zrezygnowana Kunegunda, a także - po pomyśleniu „ojojoj” – wzięła łyk nalewki. Nagle usłyszała tajemniczy głos za sobą w okolicach pleców:
-     Za spożycie w miejscu publicznym będzie kochanieńka mandacik w wysokiej wysokości.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz