sobota, 10 sierpnia 2013

Odcinek 4. Więcej tego nie zniosę



Życie Kunegundy nie było usłane różami. Najpierw została osierocona przez ojca Jaromira Gąbkę, chwilę później porzucona przez matkę Bronisławę, która jednakowoż wolała mieszkać w Majami Bicz, niż wychować Kunegundę na dobrą oraz ciepłą kobietę. Kunia nigdy nie była ciepła. Temperatura jej ciała nigdy nie przekraczała 35 stopni, choć powinna. Być może jej oziębłość rzutowała na późniejsze relacje z mężczyznami. Najpierw zraniona przez miłość swego życia Ardiana, później porzucona po raz kolejny. Znowu przez ojca. Wszystkie znaki na niebie i ziemi mówiły, że szybko nie zazna spokoju, azaliż gdyż oprócz dwóch ojców, których straciła, miała jeszcze jednego, który – choć go bardzo kochała – nazwał ją heterycką świnią, co zabolało ją wyjątkowo, mimo iż nie wiedziała, co to znaczy heterycka świnia. Po rozmowie z ojcem Tymoteuszem utwierdziła się w przekonaniu, że jest bardzo nieszczęśliwą 20-letnią dziewiczą kobietą. Bo choć Tymoteusz nie nazwał jej heterycką świnią, rzekł do niej „lepszy cyc niż nic”, a ona przecież miała nic i nic nie wskazywało na to, że sytuacja ulegnie zmianie, gdyż ważyła tyle, co worek cementu, a to zbyt mało, by starczyło na cyc. Trudno było jej pogodzić się z życiowymi porażkami, więc postanowiła posprzątać swój pokój, azaliż gdyż od ojca Lesława nauczyła się, iż jak nie wiadomo co robić, trzeba sprzątać. Zdecydowała, iż zmieni swoje życie, a pierwszym krokiem, będzie właśnie uporządkowanie pokoju. Postanowiła wyrzucić z niego wszystkie rzeczy, które kojarzyły się jej ze starym życiem. Nie było to łatwe zadanie, azaliż gdyż mieszkała na piętrzę, a kontener na śmieci miała przed domem. Znosiła wielkie pudło z pamiątkami, obijając się o ścianę, a także o siebie oraz o poręcze przy schodach. Gdy dotarła do celu, postawiła przed sobą wielkie pudło, które to wcześniej niosła i przemówiła sama do siebie:
-    Więcej tego nie zniosę – oraz postanowiła, iż więcej znosić nie będzie, azaliż gdyż boli ją od tego kręgosłup i prawa łopatka pod łokciem. Gdy tak postanowiła, nagle usłyszała dzwonek do drzwi. Pomyślała „kto to może być”, gdyż nie wiedziała kto to może być, ponieważ nikogo się nie spodziewała. Otworzyła zatem drzwi, a tam stał on – jakiś chłopak:
-   Dzień dobry – rzekł uśmiechnięty oraz pokazał dość równe oraz ładne zęby przednie – Czy Pani jest właścicielką tego uroczego domu?
Kunegunda przyjrzała mu się uważnie. Pomyślała nawet, że fajny towar, tylko z głosu trochę młody katecheta tudzież świadek Jehowy:
-   Czy Pan jest przewodniczącym kółka różańcowego? – zapytała, co by się upewnić, bo słyszała, że pewnym bardzo dobrze być. Chłopak roześmiał się ponownie oraz znowu pokazał równe przednie zęby:
-    Nie, nie. Nie jestem też młodym katechetą – odrzekł, bo co miał nie odrzec – Jestem komornikiem. Chciałem Panią poinformować, iż przyszedłem po 69 tysięcy złotych i 59 groszy.
-   Ojojoj – Kunegunda zatrwożyła się oraz zlękła, azaliż gdyż nigdy nie widziała tak dużych pieniędzy – Ja w życiu nie widziałam tak dużych pieniędzy. Musiałabym zrobić skok na bank, żeby to zapłacić.
-   Spoko. Mogę pomóc – odrzekł radośnie komornik o głosie młodego katechety oraz znowu pokazał dość równe przednie zęby.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz