Życie
Kunegundy nie było usłane różami. Najpierw została osierocona przez ojca
Jaromira Gąbkę, chwilę później porzucona przez matkę Bronisławę, która
jednakowoż wolała mieszkać w Majami Bicz, niż wychować Kunegundę na dobrą oraz
ciepłą kobietę. Kunia nigdy nie była ciepła. Temperatura jej ciała nigdy nie
przekraczała 35 stopni, choć powinna. Być może jej oziębłość rzutowała na
późniejsze relacje z mężczyznami. Najpierw zraniona przez miłość swego życia
Ardiana, później porzucona po raz kolejny. Znowu przez ojca. Wszystkie znaki na
niebie i ziemi mówiły, że szybko nie zazna spokoju, azaliż gdyż oprócz dwóch
ojców, których straciła, miała jeszcze jednego, który – choć go bardzo kochała –
nazwał ją heterycką świnią, co zabolało ją wyjątkowo, mimo iż nie wiedziała, co
to znaczy heterycka świnia. Po rozmowie z ojcem Tymoteuszem utwierdziła się w
przekonaniu, że jest bardzo nieszczęśliwą 20-letnią dziewiczą kobietą. Bo choć
Tymoteusz nie nazwał jej heterycką świnią, rzekł do niej „lepszy cyc niż nic”,
a ona przecież miała nic i nic nie wskazywało na to, że sytuacja ulegnie
zmianie, gdyż ważyła tyle, co worek cementu, a to zbyt mało, by starczyło na
cyc. Trudno było jej pogodzić się z życiowymi porażkami, więc postanowiła
posprzątać swój pokój, azaliż gdyż od ojca Lesława nauczyła się, iż jak nie
wiadomo co robić, trzeba sprzątać. Zdecydowała, iż zmieni swoje życie, a
pierwszym krokiem, będzie właśnie uporządkowanie pokoju. Postanowiła wyrzucić z
niego wszystkie rzeczy, które kojarzyły się jej ze starym życiem. Nie było to
łatwe zadanie, azaliż gdyż mieszkała na piętrzę, a kontener na śmieci miała
przed domem. Znosiła wielkie pudło z pamiątkami, obijając się o ścianę, a także
o siebie oraz o poręcze przy schodach. Gdy dotarła do celu, postawiła przed
sobą wielkie pudło, które to wcześniej niosła i przemówiła sama do siebie:
- Więcej tego nie zniosę – oraz postanowiła,
iż więcej znosić nie będzie, azaliż gdyż boli ją od tego kręgosłup i prawa
łopatka pod łokciem. Gdy tak postanowiła, nagle usłyszała dzwonek do drzwi.
Pomyślała „kto to może być”, gdyż nie wiedziała kto to może być, ponieważ
nikogo się nie spodziewała. Otworzyła zatem drzwi, a tam stał on – jakiś chłopak:
- Dzień dobry – rzekł uśmiechnięty oraz
pokazał dość równe oraz ładne zęby przednie – Czy Pani jest właścicielką tego
uroczego domu?
Kunegunda
przyjrzała mu się uważnie. Pomyślała nawet, że fajny towar, tylko z głosu trochę
młody katecheta tudzież świadek Jehowy:
- Czy Pan jest przewodniczącym kółka
różańcowego? – zapytała, co by się upewnić, bo słyszała, że pewnym bardzo
dobrze być. Chłopak roześmiał się ponownie oraz znowu pokazał równe przednie
zęby:
- Nie, nie. Nie jestem też młodym katechetą –
odrzekł, bo co miał nie odrzec – Jestem komornikiem. Chciałem Panią
poinformować, iż przyszedłem po 69 tysięcy złotych i 59 groszy.
- Ojojoj – Kunegunda zatrwożyła się oraz zlękła,
azaliż gdyż nigdy nie widziała tak dużych pieniędzy – Ja w życiu nie widziałam
tak dużych pieniędzy. Musiałabym zrobić skok na bank, żeby to zapłacić.
- Spoko. Mogę pomóc – odrzekł radośnie
komornik o głosie młodego katechety oraz znowu pokazał dość równe przednie
zęby.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz