niedziela, 11 sierpnia 2013

Odcinek 5. W aucie



Zaskoczona propozycją komornika Kunegunda nie bardzo wiedziała co czynić, gdyż zwykle w takich sytuacjach nie wiedziała co czynić. Zastanowiła się zatem, co czynić, po czym zaprosiła uśmiechniętego równozębnego chłopaka do swego smutnego z powodu odejścia jednego z ojców domu. Zrobiła komornikowi kawę, azaliż gdyż kiedy zapytała czy napije się kawy, odpowiedział, iż napije się bardzo chętnie. Nie posłodził kawy, dlatego też Kunegunda pomyślała – Dwie łyżeczki cukru do przodu. Dobrze, kryzys w końcu. – Po chwili zastanowienia doszła jednak do wniosku, że komornik wcale nie myśli o kryzysie, jednakowoż dba o swoje równe, całkiem ładne zęby:
-  Przepraszam – zapytała w końcu, bo musiała się upewnić – Czy odmawiając cukru myślał Pan o kryzysie, czy o swoich przednich, całkiem ładnych zębach?
Zaskoczony pytaniem, gdyż pytanie było dla niego zaskakujące, schował zęby i bezzębnie powiedział:
-    Nie lubię słodyczy. Baj de łej – nagle wyciągnął swą męską dłoń w stronę żeńskiej dłoni Kunegundy – Mam na imię Mieszko, ale mówią na mnie Sonny.
Kunegunda podała Mieszkowi swą damską dłoń, a następnie stwierdziła, że jak na rodzaj męski, ma całkiem miłą w dotyku dłoń, po czym dopytała, ażeby się upewnić:
-   Sonny? Tak jak ten walkman?
W tym momencie do kuchni, azaliż gdyż Mieszko i Kunegunda siedzieli w kuchni, wszedł blady oraz zasmucony, jak również zdruzgotany Lesław. Kiedy dostrzegł Mieszka siedzącego na jego ulubionym taborecie, poczuł lekkie podniecenie, a zaraz potem rzekł:
-    Siedzi Pan na moim ulubionym taborecie.
Zmieszany Mieszko czym prędzej poderwał się na równe nogi, gdyż jak na mężczyznę miał je całkiem równe:
-    Przepraszam najmocniej. Już przesiadam się na inny.
-    Ten drugi jest ulubionym taboretem mojego męża, który właśnie ode mnie odszedł – Lesław poprawił zaczeszkę oraz otarł łzę z policzka, gdyż właśnie ściekała mu po policzku – Ojoj – westchnął na koniec, a Mieszko, nie wiedząc co zrobić, nie zrobił nic, tylko rzekł ze współczuciem:
-   Bardzo mi przykro. To musiał być dla Pana ogromny cios.
Lesław przyjrzał mu się uważnie, zmrużył oczy, ponownie poprawił zaczeszkę, ale nie otarł już łzy, gdyż już mu nie ściekała oraz zapytał:
-   Czy Pan przypadkiem nie jest Żydem?
-   Oj nie – odparł zakłopotany Mieszko – Jestem pobożnym polskim ateistą.
-   Ojcze – wtrąciła w końcu Kunegunda, gdyż zaczęła się nudzić oraz jednakowoż zaczęła podejrzewać, iż Lesław próbuje poderwać komornika, a przecież to ona powinna go podrywać, gdyż pragną razem napaść na bank – Zostaw Pana komornika w spokoju.
-   Co??? – w oczach Lesława pojawił się gniew oraz ogromny gniew – Komornik??? Paszoł won!!!
Z racji, że Mieszko był człowiekiem kulturalnym, jak również dobrze wychowanym, natychmiast wstał oraz wyszedł. Nie wyszedł jednak sam, azaliż gdyż wychodząc złapał Kunegundę za rękę, puścił jej oko, gdyż świetnie puszczał oko i wyszeptał jej do ucha – Chodź maleńka, wybierzemy sobie jakiś ładny bank.
Kunegunda posłusznie wyszła razem z Mieszkiem, gdyż w głębi serca bardzo chciała iść z Mieszkiem oraz razem z nim wybrać sobie jakiś bank. Mieszko zaprosił ją do swego auta, gdyż z pensji komorniczej udało mu się kupić auto oraz ruszył bez pisku opon, gdyż jego auto nie miało funkcji pisku opon. Jadąc przed siebie, prawdopodobnie w nieznane, choć być może znane, Mieszko co 2,5 minuty odwracał twarz w stronę Kunegundy oraz puszczał jej oko. Kunegunda pomyślała nawet, iż może jest chory, tudzież mucha wpadła mu do oka i próbuje ją sprowokować, ażeby mu tę muchę wyjęła, jednakowoż przypomniała sobie, że w Internecie przeczytała, iż osobniki męskie puszczają oko, kiedy chcą dać dziewczynie do zrozumienia, iż niezła z niej dzida. Kunegunda szybko poczuła się niezłą dzidą, a także mrowienie w pończosze na wysokości półudzia. Przyszedł sms, a jak zwykle trzymała telefon już komórkowy w podwiązce. Gdy go przeczytała, zamarła, jednakowoż szybko odmarła i rzekła z przerażeniem:
-    Mój ojciec Lesław napisał, iż nie mam czego szukać w domu. Oraz iż wyrzucił wszystkie moje rzeczy przed dom.
Mieszko zachował absolutny spokój, gdyż jak na komornika przystało, musiał umieć zachowywać absolutny spokój, oraz rzekł:
-   Spokojnie malutka. Możesz mieszkać w moim aucie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz