Kunegunda
nie dała całusa Mieszkowi, ale dała mu rękę do potrzymania sobie przez chwilę,
gdyż jak twierdził, lubi sobie czasem potrzymać kogoś rękę przez chwilę.
Poprosił ją także, ażeby oprócz ręki, dała mu również numer swojego telefonu
już komórkowego. Kunegunda wahała się nieco, gdyż jak przypuszczała, powinna
się w takiej chwili zawahać, jednakowoż dała mu swój numer telefonu już
komórkowego, azaliż gdyż pomyślała – A może mu dam, bo co mam mu nie dać.
Mieszko odjechał ucieszony, jak również uradowany i już następnego dnia
zadzwonił do Kunegundy, a także rzekł:
- Witaj Kunegundo! Przypadkiem wybrałem Twój
numer i pomyślałem, że skoro przypadkiem go wybrałem, to prawdopodobnie
przypadki chodzą po ludziach i może zechcesz przypadkiem pójść ze mną do parku
napić się kawy, co by rozprostować kości, gdyż na pewno jest Ci dość
niewygodnie w kartonie?
Kunegunda
zawahała się przez chwilę, gdyż przypuszczała, iż w takich sytuacjach też
powinna się chwilę zawahać, po czym pomyślała – A może i pójdę z nim na kawę do
parku, gdyż jednakowoż rzeczywiście mieszkanie w kartonie jest dość niewygodne
i może dobrze byłoby rozprostować kości.
Jak już tak
pomyślała, odrzekła:
- Drogi Mieszko, jednakowoż skorzystam z
Twojej propozycji i wypiję z Tobą kawę w parku. Czy przyjedziesz po mnie swym
samochodem bez funkcji pisku opon?
- Ofkors! – odrzekł Mieszko głosem radosnym
oraz podnieconym. Trochę się podniecił, gdyż parki bardzo go podniecały –
Wpadnę po Ciebie za 7 minut i 38 sekund.
Po 7
minutach i 38 sekundach Kunegunda czekała przed swoim kartonem, gdyż była osobą
punktualną i kulturalną, jednakowoż Mieszka jak nie było, tak nie było.
Pomyślała sobie, iż 30 sekund spóźnienia może mu wybaczyć, gdyż przecież mógł trafić na korki. Czekała cierpliwie, aż
Mieszko w końcu pojawił się po trzech godzinach sześciu minutach i dziewięciu
sekundach:
- Już jestem! – zawołał uradowany wystawiając
całkiem równe przednie zęby. Kunegunda nie zamierzała ukrywać, iż jest oburzona
jego spóźnieniem.
- Jestem oburzona Twoim spóźnieniem – rzekła oburzona
po czym poprawiła włos i z powagą w głosie rzekła ponownie – pedale.
- Wybacz droga Kunegundo, ale coś mi wypadło –
Mieszko schował całkiem równe przednie zęby i okazał skruchę opuszczając głowę
o 45 stopni, jak również zasmucając oko prawe, jak również lewe.
- Co Ci wypadło? – dopytała Kunegunda, gdyż
coś musiała mu odpowiedzieć.
- Wypadł mi słoik z dżemem truskawkowym i
musiałem posprzątać – odparł wciąż okazując skruchę Mieszko. Kunegunda nie
mogła mu nie wybaczyć, gdyż bardzo chciała mu wybaczyć, azaliż gdyż po trzech
godzinach czekania była już bardzo spragniona kawy. Jak już mu wybaczyła,
wsiedli do samochodu oraz pojechali na stację benzynową, ażeby zakupić kawę
czarną i białą. Kunegunda była trochę rasistką, więc piła tylko białą. Gdy już
mieli kawę, powrócili do samochodu Mieszka, a także pojechali do malowniczego
parku przy cmentarzu. Usiedli na całkiem uroczej ławce drewnianej pod
drewnianym drzewem, którego Kunegunda nie potrafiła nazwać i zaczęli patrzeć
sobie w oczy. Patrzyli tak 15 minut i 8 sekund, po czym Mieszko zmęczył się tym
patrzeniem i postanowił położyć swoją męską rękę na żeńskiej piersi Kunegundy,
jednakowoż nie spodziewał się, iż gdy Kunegunda poczuje jego dotyk, przywali mu
w pysk czymś bardzo ciężkim. Tak jak się nie spodziewał, gdy tylko poczuła dłoń
Mieszka na swojej piersi, przywaliła mu w pysk czymś bardzo ciężkim. Zdezorientowany po uderzeniu w pysk czymś
bardzo ciężkim Mieszko rzekł:
- Ojojoj! Przywaliłaś mi w pysk czymś bardzo
ciężkim!
- Ofkors! – odrzekła z pogardą Kunegunda –
Przywaliłam Ci w pysk czymś bardzo ciężkim i oświadczam, iż zabieram się i idę,
zboczeńcu!
Tak jak
powiedziała, tak też zrobiła. Obróciła się, poprawiła włos, pomyślała – Pedale –
jak również zabrała się i poszła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz