niedziela, 18 sierpnia 2013

Odcinek 7. Przywaliłaś mi w pysk czymś bardzo ciężkim!



Kunegunda nie dała całusa Mieszkowi, ale dała mu rękę do potrzymania sobie przez chwilę, gdyż jak twierdził, lubi sobie czasem potrzymać kogoś rękę przez chwilę. Poprosił ją także, ażeby oprócz ręki, dała mu również numer swojego telefonu już komórkowego. Kunegunda wahała się nieco, gdyż jak przypuszczała, powinna się w takiej chwili zawahać, jednakowoż dała mu swój numer telefonu już komórkowego, azaliż gdyż pomyślała – A może mu dam, bo co mam mu nie dać. Mieszko odjechał ucieszony, jak również uradowany i już następnego dnia zadzwonił do Kunegundy, a także rzekł:
-    Witaj Kunegundo! Przypadkiem wybrałem Twój numer i pomyślałem, że skoro przypadkiem go wybrałem, to prawdopodobnie przypadki chodzą po ludziach i może zechcesz przypadkiem pójść ze mną do parku napić się kawy, co by rozprostować kości, gdyż na pewno jest Ci dość niewygodnie w kartonie?
Kunegunda zawahała się przez chwilę, gdyż przypuszczała, iż w takich sytuacjach też powinna się chwilę zawahać, po czym pomyślała – A może i pójdę z nim na kawę do parku, gdyż jednakowoż rzeczywiście mieszkanie w kartonie jest dość niewygodne i może dobrze byłoby rozprostować kości.
Jak już tak pomyślała, odrzekła:
-   Drogi Mieszko, jednakowoż skorzystam z Twojej propozycji i wypiję z Tobą kawę w parku. Czy przyjedziesz po mnie swym samochodem bez funkcji pisku opon?
-   Ofkors! – odrzekł Mieszko głosem radosnym oraz podnieconym. Trochę się podniecił, gdyż parki bardzo go podniecały – Wpadnę po Ciebie za 7 minut i 38 sekund.
Po 7 minutach i 38 sekundach Kunegunda czekała przed swoim kartonem, gdyż była osobą punktualną i kulturalną, jednakowoż Mieszka jak nie było, tak nie było. Pomyślała sobie, iż 30 sekund spóźnienia może mu wybaczyć, gdyż przecież  mógł trafić na korki. Czekała cierpliwie, aż Mieszko w końcu pojawił się po trzech godzinach sześciu minutach i dziewięciu sekundach:
-    Już jestem! – zawołał uradowany wystawiając całkiem równe przednie zęby. Kunegunda nie zamierzała ukrywać, iż jest oburzona jego spóźnieniem.
-   Jestem oburzona Twoim spóźnieniem – rzekła oburzona po czym poprawiła włos i z powagą w głosie rzekła ponownie – pedale.
-    Wybacz droga Kunegundo, ale coś mi wypadło – Mieszko schował całkiem równe przednie zęby i okazał skruchę opuszczając głowę o 45 stopni, jak również zasmucając oko prawe, jak również lewe.
-   Co Ci wypadło? – dopytała Kunegunda, gdyż coś musiała mu odpowiedzieć.
-    Wypadł mi słoik z dżemem truskawkowym i musiałem posprzątać – odparł wciąż okazując skruchę Mieszko. Kunegunda nie mogła mu nie wybaczyć, gdyż bardzo chciała mu wybaczyć, azaliż gdyż po trzech godzinach czekania była już bardzo spragniona kawy. Jak już mu wybaczyła, wsiedli do samochodu oraz pojechali na stację benzynową, ażeby zakupić kawę czarną i białą. Kunegunda była trochę rasistką, więc piła tylko białą. Gdy już mieli kawę, powrócili do samochodu Mieszka, a także pojechali do malowniczego parku przy cmentarzu. Usiedli na całkiem uroczej ławce drewnianej pod drewnianym drzewem, którego Kunegunda nie potrafiła nazwać i zaczęli patrzeć sobie w oczy. Patrzyli tak 15 minut i 8 sekund, po czym Mieszko zmęczył się tym patrzeniem i postanowił położyć swoją męską rękę na żeńskiej piersi Kunegundy, jednakowoż nie spodziewał się, iż gdy Kunegunda poczuje jego dotyk, przywali mu w pysk czymś bardzo ciężkim. Tak jak się nie spodziewał, gdy tylko poczuła dłoń Mieszka na swojej piersi, przywaliła mu w pysk czymś bardzo ciężkim.  Zdezorientowany po uderzeniu w pysk czymś bardzo ciężkim Mieszko rzekł:
-   Ojojoj! Przywaliłaś mi w pysk czymś bardzo ciężkim!
-    Ofkors! – odrzekła z pogardą Kunegunda – Przywaliłam Ci w pysk czymś bardzo ciężkim i oświadczam, iż zabieram się i idę, zboczeńcu!
Tak jak powiedziała, tak też zrobiła. Obróciła się, poprawiła włos, pomyślała – Pedale – jak również zabrała się i poszła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz